Image Hosted by ImageShack.us


11.04.08 :: 23:01
long time ago
ostatnio jestem epicki..

-Czegokolwiek bym nie chciał, będzie i tak we mnie. Non! Rien de rien. Non! Je ne regrette rien.
Ni le bien qu'on m'a fait, ni le mal tout ça m'est bien égal! Śpiewa dalej sama dusza ustami polerowanej pudernicy. Budzą się wspomnienia. Tam gdzie kiedyś pływano po morzu westchnień, teraz spotykają się ludzie, którzy, jak słyszałam, tworzą nowe stowarzyszenia mające na celu destrukcje wszelkich ideałów i zagrażają fantazji! Ja się tam nie mieszam, bo właśnie szukam autora, który znałby Przyszłość na pamięć tak jak ty. Żegnaj, lepiej, że nigdy nie byliśmy tak na prawdę razem. Te nasze półroczne przerwy wzmocniły bezsens.
-Żegnaj więc, życzę ci miłości.- wzdycha na to jeszcze Marcin. Całe życie otaczać się pięknymi ludźmi, jak meblami. Zacząć wierzyć we wróżki. Niejedna chciała być sławna, ale przecież nikt już nie wierzy we wróżki. Kawa się wysączyła z filiżanek. On zamówił następną, co do niej to campari z pomarańczą. Opowiedzmy jeszcze raz o chłopaku, który żył na plaży. Spędzał tam cały czas. Potrafił dużo. Fale go raczej mijały. Słońce piekło inaczej. A najzabawniej odpowiadał na skrzek mew. Lecz wtedy nastało lato miłości. Występowaliśmy w nim, kiedy jeszcze nie wszystko było jasne. Co prawda już lepsze, ale póki co, nie naj. Wyjaśniły się sprawy związane ze spełnianiem marzeń. Szczęście pokazało drugie lico. Te mary nasze były tak obok, gotowe i przyprawione do jedzenia. Ale to była tylko fantazja. I przyszło spędzać noc z powiek z ludźmi mającymi miłość w oczach, którzy śpią noga w nogę, ręka w rękę, łza w łzę. Tacy sami w snach i marzeniach. Palec muskający policzek, lekkie nieporozumienie, bo to własny palec. Znowu samotność bierze górę w ciastkowo-różowym mniemaniu, który przestał być w ogóle zabawny. Znowu oczy, nos, ręce, usta. Ustawicznie głaszczą włosy na bakier. Brakuje chwil przejrzystych w łyżce syropu malinowego.
Marcin patrzy na dźwięk huśtawki na wietrze, albo skrobania dna emaliowanego garnka z przypalonym makaronem. Nadjeżdża kolejne metro. Do tego też nie wsiądzie. Nie chce widzieć Svena. Wychodzi ze stacji chwiejnym krokiem. Łapie go ktoś pod rękę i mówi:
-Dziś nie było tych samych ulic, mimo że wyglądały podobnie. Pani na wykastrowanym ogierze powstrzymywała się od galopu w fantazję. Ktoś zwodził ludzi mostem zwodzonym. Zawiodłeś sam siebie.
(0) shit me
28.04.08 :: 00:19
still the same melted heart

Poznałem niedawno człowieka, który miał to niebywałe szczęście, wyjść z domu i już nie wrócić.
Wiadomości pokazywały kiedyś jego zdjęcia. I był taki program ktokolwiek widział. Nie uważając się za kogokolwiek nie zadzwoniłem na numer podany na dole ekranu, ani nie podzieliłem się informacją z rodziną, przyjaciółmi, czy policją. Człowiek, który wyszedł z domu i zaginął. Ile jest takich przypadków. Każdy na pewno słyszał jeden, czy drugi mit miejski o zaginięciach, tajemniczych porwaniach i, Bogu winnych, kosmitach. Wsadźmy je na półki koło tej dziewczyny, która miała wysypkę po kontakcie ze zmarłymi, chociaż obcowała tylko z jakimś chłopakiem, który później okazał się nekrofilem. Ulokujmy „wyszedł i zaginął”obok „czarnej wołgi” i „zmutowanych szczurów kanalizacji”.
Człowiek, który wyszedł i nie wrócił to inna historia. Zostawmy w tyle płaczącą matkę i ojca. Odrzućmy brata, który go nigdy nie lubił ale teraz odczuwa tę stratę. Na koniec odwalmy się wreszcie od najlepszej przyjaciółki, która go widziała po raz ostatni, kiedy wychodził. Proponował jej spacer, lecz bolała ją głowa. O głowo! Czy twoje bóle muszę nas skazywać na tak częste mówienie „nie”?
-Idę kupić fajki, chcesz się przejść?- zapytał podobno.
-Nie, boli mnie głowa.- odparła równie prawdopodobnie.
Jednak to także wetknąć można między bajki.
Człowiek, który wyszedł i nie wrócił, pewnego wieczora wychodzi. Na spacer. Księżyc schował się za chmurami, albo jest w nowiu, ulice są puste, a może bardziej pełne pomysłów. Na łeb na szyje pada podejście do życia. Człowiek ów lokuje pieniądze w jednym z licznych automatów z papierosami, czary mary, wyskakuje paczka. Niezgłębiona tajemna siła technologii przyczynia się do nałogu. Zapala. Cisza naokoło jest jakby nieznośna i pociągająca. Jak to noc. Pachnie ciemnością i przelewa się zgrzytem zębów. Idzie wzdłuż drogi, którą chodzi tak często. Codzienna trasa, jak co dzień, nil novi, sine superflua. Podąża w myślach, tą samą trasą. Raz skręca w lewo, to w prawo, potem znowu w lewo, jest ciągle w tym samym punkcie. Bezczynność jego spaceru zmusza go do jakiś nowych osiągnięć. Idzie gdzie indziej. Zstępuje na łuk brwiowy i dalej nosem aż do ust. Odstępuje od idei i zbacza z drogi rzeczywistości.
Nie wiedząc dokładnie jak, dochodzi do świata mniej realnego, mniej wyzutego i mniej światowego.
-Witaj.- mówię ja, bo wypada, lecz on, na złość, mi nie odpowiada.
Nie odpowiada mi jego wygląd człowieczy, aż do szpiku kości. Naturalny jest i piękny, a tu trafia tylko przypadek i niekonieczność. Rozgląda się po szufladach tego świata. Postanawia tu zamieszkać i nie wracać. Rozgaszcza się i panoszy. A to przecież moje połaci są myśli! Moje miały być bezkresne pola fantazji.
Siada na skwerku snu i coś mówi pod nosem. Gada tak lat może z dwieście, lecz znudzony nareszcie wstaje i zamyka okna na rzeczywistość, bo, jak twierdzi, jest zimno. Pozostaje w swoim zwykłym stanie cudownym i zjada banana.
Człowiek, który wyszedł i nie wrócił. Pisali o nim w Fakcie i w Dzienniku, potem jeszcze we Wprost i Newsweeku. Ktoś wspomniał o nim nawet w The Timesie, a zagościć tam jako informacja, to już duże wyróżnienie. Ale mówili, że nie wiadomo co z nim się stało- a to nie do końca prawda. Pisali, że pewnie nie żyje- a to już kłamstwo. A on po prostu stał się niedorzeczny i nie wchodził więcej do rzek. Czas się mu przesiąkł przez palce i z powodu braku czasu, już nawet ja go nie widywałem. Człowiek, który wyszedł i nie wrócił, zamieszkał w marzeniach i niczym go stamtąd nie wypędziłem. Rozprawię się z nim, kiedy nadejdzie remanent.
(0) shit me

past
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
2006
2005
2004

wstążki

*the perry bible fellowship
sławna za życia B.
*anóla
*ma jedną nóżkę bardziej
*ciepłe kluchy pomarańczowe
*DRIM TIM
*acocidotego?
*młodsza wersja siostry
*flickrujemy!
*musisz to pokochać
*słownik

www.flickr.com
This is a Flickr badge showing public photos from shuba buba. Make your own badge here.

power
#own

pics power
#shack